Musical „Nie ma Solidarności bez miłości!” w Teatrze Palladium
Długo trwały przygotowania i próby do musicalu „Nie ma solidarności bez miłości!” w reżyserii Macieja Wojtyszki i jego syna Adama Wojtyszki. 19 stycznia br. odbyła się próba dla mediów, a dwa dni później premiera tego międzypokoleniowego przedstawienia. To widowisko muzyczne opowiada o miłości dwojga młodych ludzi: Marty i Janka na tle wydarzeń 1980 r.

Autorem scenariusza i tekstów piosenek jest Andrzej Ozga, muzykę skomponował Krzesimir Dębski, a choreografię stworzył Agustin Egurrola. Producentami musicalu są Jerzy Gudejko i Piotr Pręgowski. Na scenie występuje ok. trzydziestu artystów, wśród nich sławni i cieszący się uznaniem m.in.: Katarzyna Groniec, Cezary Żak, Tomasz Stockinger, Piotr Pręgowki, Natalia Rybicka, Robert Kowalski, Olga Szomańska, jak i młodzi, debiutujący na scenie aktorzy i wokaliści wyłonieni podczas castingu. W roli Janka występują zamiennie: Wojciech Michalak i Kamil Dominiak, a w roli Marty: Olga Szomańska i Olga Sarzyńska. Musical opowiada o ponadczasowych wartościach – wierze, miłości i nadziei językiem emocji. „Tam gdzie są ludzie, tam są również emocje. Miłość to uczucie najważniejsze i wszechobecne. Chcemy pokazać naszym widzom, że cokolwiek by się nie działo – miłość przetrwa i rozwinie się nawet w najtrudniejszych warunkach” – twierdzi Piotr Pręgowski, pomysłodawca przedstawienia. Musical jest zatem optymistyczną opowieścią o emocjach i uczuciach, jakie towarzyszyły młodym ludziom u progu dorosłości, którą przyszło im przeżywać w burzliwych czasach narodzin Solidarności. Akcja sztuki rozgrywa się w Trójmieście, głównie pod Stocznią Gdańską. Janek jest synem robotnika zabitego podczas wydarzeń grudniowych 1970 r. Chłopakowi nie udało się dostać do szkoły morskiej. Szuka swego miejsca w świecie i myśli o ucieczce z PRL-u. „Nas nie czeka tutaj raj. To na pewno nie ten kraj” śpiewa w utworze pt. „Naucz mnie siebie”. Marta, przeciwnie, wcale nie chce wyjeżdżać, choć ma rodziców za granicą. Wierzy w Solidarność i jej idee. Akcja musicalu dzieje się w latach 80-tych, ale nawiązuje też do lat 70-tych. Muzyka i choreografia starają się oddać specyfikę tamtych lat, choć zabrakło ówczesnych największych przebojów („Mury” Jacka Kaczmarskiego i „Przeżyj to sam Lombardu”), które według zapowiedzi miały być grane. Scenografia jest skromna, składa się głównie z symbolicznej żelaznej bramy stoczni. To miejsce okazało się jednym z ważniejszych we współczesnej historii.
Ciekawą stroną całego przedsięwzięcia jest ujęcie powagi wydarzeń tamtych lat w ramy musicalu i opowiedzenie muzyką i tańcem o rzeczach ważnych.
Kolejne terminy spektakli 26,27 i 28 stycznia 2012 r.
Tekst: Ewa Balana
Fot: materiały prasowe


fot. Ewa Balana
fot. Ewa Balana


Kolportaż: internet
