"Róża" Smarzowskiego jest filmem porażającym. Niesamowite aktorstwo Agaty Kuleszy i Marcina Dorocińskiego, przy wspólpracy i wsparciu aktorów drugoplanowych nie pozwala oderwać wzroku od chwil pierwszych do ostatnich.
Jest to również dzieło kompletne, bo oprócz wspaniałych kreacji postaci, scenariusz i warstwa wizualna filmu nie obniżają bardzo wysokiego poziomu.
Dość skomplikowana historia w tuż powojennej Polsce od dawna była źródłem wielu ciekawych ekranowych historii. Tutaj dodatkowo wybrano bardzo ciekawa miejsce, które było "kotłem historii" i przecięciem szlaków paru kultur, również tych, które jeszcze nie tak dawno wcześniej walczayły przeciw sobie podczas wojny. Tym miejscem są Mazury.
Mimo łatwości w opisie fabuły, tak naprawdę nic nie odda emocji, jakie towarzyszą widzowi podczas seansu. Film hipnotyzuje i jednocześnie przeraża, fascynuje i odrzuca. Napewno nie jest to kino rozrywkowe, raczej porządna dawka szokui refleksji i kolejne niedowierzanie, że takie rzeczy mogły się zdarzyć na świecie i to wcale nie tak dawno, wcale nie tak daleko.
"Róża" jest filmem, który trzeba zobaczyć, który w nas zostanie. Zostaną oczy bohaterów, ich spojrzenia pełne cierpienia i krótkie chwile,kiedy w tych oczach pojawiałą sie radość.
Tekst: Julia Jeschke
Foto: materiały prasowe

