Miejsce. Przestrzeń ściśle umieszczona w rzeczywistości, pomiędzy czymś a czymś, obok, niedaleko. Są miejsca w Warszawie kuszące, lekkostrawne, te w których atmosfera jest zbyt ciężka, są również takie o których istnieniu nie ma się pojęcia. Miejsce przyciąga podróżnika, oddziałuje na niego, zmusza do wysiłku odkrywania i nagradza dumą, wręcz pierwotną satysfakcją gdy przestrzeń odszukana okazuje się niemal domową, małą arkadią, ulotnym pięknem w chaosie miejskim.
Warszawskie Powiśle, ulica Dobra 31, niedaleko Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, nieopodal znanego i lubianego ‘zagłębia imprezowego’ z Jadłodajnią Filozoficzną na czele. Miejsce czułe z samej nazwy. Masywne drzwi lekko przytłaczają zabieganego podróżnika gdy ten staje naprzeciw, oto Czuły Barbarzyńca.
Po wejściu w przestrzeń owej warszawskiej kawiarnio-ksiegarni do nozdrzy dociera subtelna woń parzonej kawy i inny ledwie wyczuwalny zapach-książek. Obok klasyki znaleźć można bestsellery, obok Lubiewa Witkowskiego, Dzienniki Bronisława Malinowskiego. Zbiór nie powalający ilością natomiast niezwykle ciekawy i barwny. Książki na wyciągnięcie ręki, które bez pośpiechu można obejrzeć, dotknąć, poczytać, nasycić się myślami zamkniętymi w namacalnej formie. W Czułym Barbarzyńcy czas staje w miejscu. Kawa w filiżance nieco stygnie, papieros samoistnie się wypala, przewijają się ludzkie twarze, czasem zbyt głośny śmiech wibruje w uszach, czasem łyżeczka spadająca niezdarnie na podłogę przywraca zanurzonych w lekturze do rzeczywistości. Dwupoziomowa kawiarnia posiada sektor dla palaczy oraz umieszczone na półpiętrze miejsce dla niepalących. Po środku, obiekt nieco dziwny, lekko frapujący – huśtawka. Znana z podwórka, bliska sercu każdego dziecka. Czy to ironia, symbol czy też element wystroju? Ogromne okna sprawiają że miejsce to zdaje się być otwarte, a zarazem odgrodzone od reszty. Światło różnorodnie pada w zależności od pory dnia, czasem nadaje przestrzeni owej miły ciepły klimat, czasem świeży, poranny i rześki. Powierzchnia niezbyt duża, co odczuwa się nad wyraz dobitnie gdy brakuje miejsc siedzących. Co poza czytaniem i ewentualnym kupnem książek oferuje Czuły Barbarzyńca?
Otóż, menu nie jest zbyt obfite. Zarówno wybór jedzenia jak i napojów nie zachwyca. Są jednak w repertuarze Czułego smakołyki którym nie sposób się oprzeć jak gorąca czekolada z porcją bitej śmietany-znakomita o każdej porze, bezsprzecznie poprawiająca nastrój.
Czuły barbarzyńca jest miejscem ściśle osadzonym w warszawskim życiu kulturalnym. Odbywają się tu cykliczne spotkania skierowane zarówno do dzieci, jak i te nastawione na nieco starszych odbiorców. Można wiec zarówno spotkać się z autorami książek, obejrzeć film ( w końcu Bambini di Praga-filia Czułego Barbarzyńcy, mieści się w budynku Nowego Kina Praha) jak i uczestniczyć w dyskusjach czy konkursach. Szczególnie cenna jest działalność skierowana do dzieci. Czułe czytanki to inicjatywa mająca na celu zapoznanie najmłodszych z literaturą skierowaną do nich.
Czuły Barbarzyńca jest punktem na mapie Warszawy wartym odwiedzenia. Niepokojąca jest jednak coraz bardziej wyraźna komercyjność. Miejmy nadzieje że miejsce które może szczycić się licznymi nagrodami (konkurs CityZony, laureat dyplomu Newsweeka) nie zachłyśnie się niezaprzeczalną popularnością i zadba o to by nie zatracić pierwotnej formy i charakteru.
Miejsce gdzie książki „(..)są piękne. Mają swoje ciało. Poddają się dotykowi, można je oglądać.” jak mówi Tomasz Brzozowski(właściciel Czułego Barbarzyńcy) na łamach Wysokich Obcasów z całą pewnością jest niezwykłe. Podróżnik jednak nie ustaje w poszukiwaniu. Poszukiwanie bardziej niż cokolwiek innego pobudza do działania. Drzwi pożegnały wędrowca subtelnym skrzypnięciem, książki pod pachą przyjemnie ciążyły
Ewa Ratyńska
Kolportaż: internet
