Kalendarz

<< Marzec >>
Po Wt Śr Cz Pi So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4


ROZDAJEMY ZAPROSZENIA kliknij!

Komentarze









































Najnowsze artykuły






My lubimy ich oni lubią nas!


















Polecamy
imprezy firmowe

Zapisz się do newslettera:

W te ferie Gutek Film zaprasza na projekcje co ciekawszych dokonań kina europejskiego ostatnich kilku lat. W zimowej ofercie Muranowa nie zabrakło polsko - czeskiej produkcji Bracia Karamazow (2008). Wygląda na to, iż Peter Zelenka, niemalże ucieleśnienie czeskiego kina absurdu, dystansu i humoru, proponuje nam tym razem coś odmiennego niż zazwyczaj.  

     Reżyser konstruuje swoją opowieść wokół przyjazdu czeskiej trupy teatralnej do krakowskiej Nowej Huty. W scenerii hali fabrycznej artyści mają odegrać spektakl na podstawie ostatniej powieści Dostojewskiego Bracia Karamazow. Początek filmu utrzymany jest w konwencji komediowej, rozpoznajemy też twarze aktorów współczesnego czeskiego kina absurdu (między innymi doskonałego Ivana Trojana z Samotnych czy z Opowieści o zwyczajnym szaleństwie; tu jako Fiodor Karamazow). Nastrój filmu zmienia się wraz z przyjazdem aktorów do Nowej Huty i rozpoczęciem generalnej próby przed wieczornym spektaklem. Teatr zdaje się kłaść kres podśmiewankom, wraz z rozpoczęciem gry aktorskiej atmosfera zagęszcza się. Od tej pory spektakl miesza się tu z życiem, a widz często nie ma pewności, czy wydarzenia, które obserwuje, są fikcją sztuki czy kinową „rzeczywistością”. Skłania to do refleksji nad formą „teatru w kinie”, którą wybrał Zelenka. Aby taki obraz nie okazał się po prostu sfilmowaną sztuką teatralną, aby z teatru zrobić kino należy w jakiś sposób włączyć do gry rzeczywistość wokół spektaklu. Aktorzy pokazywani są w zaadaptowanych na „garderoby” pomieszczeniach technicznych, gdy wychodzą z roli i zdają relację z czeskiego stanu ducha. Próbę generalną oglądają robotnicy pracujący w hucie, a fabryczna sceneria silnie podbija rytm sporów o podstawowe zagadnienia (dobro, zło, wolna wola, Bóg), w które wdają się bohaterowie sztuki. To jednak zapewne nie wystarczyło, aby uzasadnić kinowość tego obrazu. Zelenka postanowił utkać paralelę między teatralną śmiercią dziecka, a śmiercią synka nadzorcy techniczego hali, który uważnie ogląda spektakl, aby w końcu zabić się za pomocą rekwizytu teatralnego. Wydaje się to najsłabszym, a przynajmniej mało wiarygodnym punktem filmu. Pokazanie na ekranie więzi teatru z życiem nie jest wcale łatwym przedsięwzięciem, ale za to łatwo otrzeć się tu o „rekwizytowość”. Zbyt natrętna i nie wystarczająco uzasadniona metafora/paralela może razić widza kinowego. Faktem jest, że mamy zdecydowanie skłonność do odbierania kina jako medium neutralnego, które pokazuje nam sytuacje możliwe, a więc rzeczywiste. Mało prawdopodobne jednak, by naboje, które nieszczęśliwy pracownik huty przechowywał w szufladzie obok zdjęć dziecka (!), pasowały do pistoletu – teatralnego rekwizytu stylizowanego na dziewiętnastowieczną broń. Można się też zastanawiać, czy taki pistolet by wogóle wypalił, pozostawmy jednak te niepotrzebne złośliwości. Najwyraźniej Zelence zależało na tym, żeby zdezorientować widza, wciągnąć go w jakąś przejmującą i pełną grozy grę; by pomieszać teatr z kinem, fikcję z „rzeczywistością”. Porzuca on tu charakterystyczny dla swoich pozostałych dzieł dystans komiczny i, mam wrażenie, dramatyzuje/teatralizuje rzeczywistość. Jak już wcześniej wspomniałam, wkroczenie teatru wiąże się w filmie Zelenki z nastrojem powagi, grozy. W Braciach Karamazow pojawia się jednak scena, która wręcz ocieka charakterem wcześniejszych dokonań Zelenki. Przedstawienie teatralne czeskiej trupy jest tego dnia w krakowskiej hucie jednym z kilku wydarzeń w ramach większego festiwalu artystycznego. Aktorka grająca Grušenke podczas przerwy przypadkiem trafia do niewielkiego pomieszczenia, gdzie rozgrywa się teatr kukiełek, a właściwie jednej kukiełki - zabawnego małego pluszaka, które przedstawia się widzom jako Dostojewski. Kukiełka głosem aktora opowiada o tajnikach powstawania „swoich” wielkich powieści. Metoda tworzenia, którą „Dostojewski” przedstawia, jest tak absurdalna, że na chwilę pełna grozy atmosfera „teatralna” pryska, a aktorka, wcześniej zdruzgotana wiadomością o śmierci dziecka kierownika technicznego hali, wybucha szczerym śmiechem. Nie jest jednak tak, że epizod przekreśla powagę filmu, grozę, teatralność. Gdy aktorzy po skończonej próbie wychodzą równym krokiem z hali, by ujrzeć leżącego w błocie samobójcę, zabawnej sceny z pluszakiem - Dostojewskim już się nie pamięta. Jest ona jednak w strukturze całego filmu nieśmiałą próbą wprowadzenia za pomocą kukiełki (teatru lalek) kinowego dystansu i humoru Zelenki do literacko-teatralnej kreacji według Dostojewskiego. 


   Dagmara Ciećwierska

fot. Gutek Film

 

 

 

 

 



dodaj do flakera . dodajdo.com

Kategoria: Recenzje filmów | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet


Radomski portal informacyjny, Muzyka Wrocław, demokracja sondaże, książki recenzje, krakow-info-ogłoszenia, Kraków Kluby, stomatolog warszawa, wydarzenia Słupsk, Warszawa ogłoszenia,
to są nasze słowa kluczowe: sylwester, kultura, rozrywka, warszawa, wydarzenia, imprezy, informacje, kulturalne, recenzje, relacje, muzyka, koncert, kino, teatr, koncerty, odczyt, film, dyskusja, muzea, muzeum, kulturalna warszawa
Redakcja / Kontakt | Reklama | Linki | Regulamin designby eKumela